1.17.2012







paradoksy

dzieciństwo to pierwszy i jedyny okres, w którym człowiek tak naprawdę wie, co lubi robić, co mu się podoba a co nie i nie zaprzecza sobie. potem przychodzi czas adolescencji i za wszelką cenę stara się być dorosły, dojrzały, rozważny. myśli o tym co powinien lubić robić, a nie co lubi. z reguły sporo go to kosztuje, niejednokrotnie przegrywa tę wewnętrzną walkę, czuje się winny, kiepski. czasem tę walkę zwycięża, ale chyba wcale nie jest szczęśliwszy, co najwyżej dumny. ale i tak gdy wchodzi w dorosłość z reguły stwierdza, że nie wie kim jest i już nie pamięta tego co kiedyś sprawiało mu tyle radości, a to co robi, robi dlatego że nie umie nic innego.

na szczęście, niektórym udaje się nie wydorośleć.


o zdjęciach
pozowała babka
M. też się starał.

1.16.2012



podobno.......
dzięki tym wszystkim nowoczesnym pomysłom, sieci, portalom internetowym, poczcie i komunikatorom albo esemesom, relacje międzyludzkie zmieniają konsystencję. stają się płytkie i narcystyczne. jakby kiedykolwiek były inne. jakby w przeszłości nie dominowały w nich rytuały, najróżniejsze konwenanse i maski. ale owszem, to nie znaczy, że zmiany nie ma. jest, ale chyba innej jakości, skoro w epoce informacji fizys staje się drugorzędna. wszakże, można przywyknąć do czyjejś niewidzialnej a stałej obecności, delikatnej bardzo. mieć świadomość, że ktoś jest obok, mimo, że faktycznie go nie ma. czuć, że trzyma kciuki za, że kibicuje, że życzy wszystkiego najlepszego. może dlatego, epoka informacji, po części czyni z ludzi trochę takie duchy/anioły, a pismo kodem porozumienia między światami

o zdjęciach
znaki.

1.15.2012








dopiero dziś to do mnie dotarło, że w powszechnym mniemaniu ateista to hedonista. tak jakby w ogóle moralność była kwestią wyznania albo samej wiary-nie-wiary w Boga. pewnie tak jest dla tych, którzy kwestię etyki sprowadzają do problemu środków antykoncepcyjnych. śmiem sądzić, że świat ma poważniejsze problemy.

na marginesie
ciekawe jak świat zostałby urządzony, gdyby Maryja urodziła dziewczynkę.

zdjęcia też z dziś.

1.14.2012



.....być może uległa również wiążącej mocy słów. zwykła przecież mawiać, przeczytaj fragment powieści erotycznej, a gwarantuję, że się podniecisz, przeczytaj 500 stron rytmicznych modlitw a zaczniesz wierzyć, usłysz z przekonaniem wypowiedzianą klątwę a będziesz się spodziewać jej spełnienia, usłysz wyznanie autentycznej miłości, a poczujesz ją. coś pięknego....

cały dzień siedzę na dupie i czytam o szczęściu i nic, wcale nie czuję się bardziej szczęśliwa.

dopisane
z tego wszystkiego, zmieniłam zdjęcie na mniej szczęśliwe.

1.11.2012



z zaskakujących
zapis Ustawodawcy jest jasny: jeśli zbierze się siedmioosobowa grupa, szkoła ma obowiązek zorganizować lekcje etyki dla dzieci. nie chodzi bynajmniej o siedmioro dzieci z jednej klasy, nawet nie o grupę ujednoliconą wiekowo, ale po montessoriańsku, w zbliżonym wieku.

ciekawe, czego jeszcze rodzice nie wiedzą o obowiązkach szkoły wobec dzieci i ich rodziców? wszakże, większości, placówka edukacyjna jak armia lub kościół, wydaje się nie do współprowadzenia, a co najwyżej, do rozliczenia.

o zdjęciu
żołnierz massmediów. oby nie.

1.10.2012



głowa boli. po prostu.

1.09.2012



trudna sztuka utrzymania równowagi między osobnością a bliskością. niektórym udaje się. brawo.

o zdjęciu
podczerwienione. mam nadzieję, że nie tylko na moim monitorze.