11.16.2011














przy okazji zdjęć nagrane:
http://soundcloud.com/krekser/bratpi#

chyba nie ma co tak uciekać od dzieciństwa. skoro człowiek w końcu i tak ląduje w tym samym miejscu, wśród podobnych klamotów i pasji. może zabawki są droższe bardziej skomplikowane, zabawy udają mądrzejsze, ale tak naprawdę cieszy to samo co wtedy.
mogę tylko podejrzewać, co robił Pio gdy był chłopcem. ja, podobnie jak teraz miałam ambicję grafomanki.

o zdjęciach:
żywe lata siedemdziesiąte.
dokumentacja procesu twórczego, bo czy jest coś bardziej twórczego niż zabawa?

11.13.2011







.....współczesne farmy nie mają nic wspólnego z dawnymi gospodarstwami rolnymi a dzisiejszy ideologiczny wegetarianizm w równym stopniu wynika z buntu przeciw zabijaniu, co z niezgody na wyjątkowo dramatyczne warunki życia zwierząt hodowlanych......

jak się człowiek naczyta, a potem jeszcze namyśli i napisze na temat, to uczestnicząc w podobnej scenie zastanawia się: w jakich warunkach żyła TA RYBA i czy uśmiercono ją w wystarczająco humanitarny sposób? w końcu, będąc podobno świętym pokarmem chrześcijan zasługuje chyba na łagodną śmierć (to tak w obliczu zbliżającego się grudnia).

przy okazji:
już wiem, jak ktoś powie do mnie "ty leszczu", to znaczy, że z taką rybką mnie pomylił.


o zdjęciach:
z ręki do ręki, z ręki do ręki Bonanza!

na marginesie
coś się znowu narobiło z Bloggerem. z dnia na dzień zubożał edytor tekstu - żadnej kursywy, pogrubień, podkreśleń, wyłącznie suche litery.

11.11.2011



być jak........... Virginia.

11.08.2011



ze wspólnych opowieści:

- ja zaczynam, był sobie
- ....król
- .....kiedyś przyszła do niego dziewczynka, która miała na imię.....
- Lola - (kilka dni wcześniej, pisała bajkę, której bohaterką była Lola)
- kiedy król wstał....
- dziewczynka szybko przebiegła między jego nogami i siadła na tronie!

o zdjęciu:
polska rodzina. król trochę mizerny, za to królowa przy nadziei.
autor: Mr Lump, doskonały szczeciński graficiarz.

11.07.2011




zadanie domowe "kilka zdań o sobie"
- wiem, co napiszę! "lubie bawić się z kolegami"
- co jeszcze?
- ooo "lubię sport"!
- a że opiekujesz się Frankiem?
- nieee, bo będą się śmiać.....


o zdjęciu
chłopiec w wieku gangsterskim (wdłg Neilla), Franek i inhalator.


na marginesie
wybór i lojalność wobec konkretnej (tej a nie innej) maskotki, sporo mówi o tym, w jaki sposób dziecko przeżywa siebie. niekiedy, można być naprawdę zaskoczonym.

11.06.2011



malunek Igi, komentarz Miłosza.

przy okazji:
- a co to znaczy "pieldolowych"?
-"p-i-e-r-d-o-l-o-w-y-ch"!
- ale co to znaczy?
- no brzydkich.
- a "rospierniczą"?
- zniszczą.

przypuszczalnie dzieci klną z kilku powodów:
1. nie zawsze wiedzą, że to przekleństwo, po prostu testują nowe słowa;
2. zaznaczają tym swoją niezależność od rodziców i nauczycieli (zwłaszcza dziewczynki, klnące po cichu, gdy nie ma w pobliżu dorosłego);
3. żeby rozśmieszyć inne dzieci (wszystko co zakazane wzbudza sporo radosci);
4. niekiedy, żeby wyrazić swoją złosć.

wulgaryzmy dzieci - nowe tabu społeczne? sprawa przemilczana, nie zbadana. parafrazując Freuda: przekleństwo rzadko kiedy jest tylko przekleństwem.
do diabła, to dopiero fascynujący temat.

o zdjęciu:
agentka - nowy kulturowy wzorzec kobiety.
siła, walka, rywalizacja, akcja - a wszystko niejawnie, ukryte, zamaskowane pod powłoką ładnej buzi i figury. jednym słowem facet w spódnicy. czyżby doszczętna maskularyzacja kultury?
nie bardzo mnie to cieszy. najwyraźniej, daleko nam do faktycznej, mentalnej emancypacji kobiet.